| Subkrybuj kanał RSS

Sam był mistrzem

2 września 2010 Kategoria: sztuka polska

Sam był mistrzem słowa, lecz przy ocenie dzieła sztuki nie przykładał doń miary
własnej wizji świata. Nakłaniał do realizmu, lecz nie sprzeciwiał się bynajmniej
poszukiwaniu piękna ani entuzjazmowi dla starożytnej sztuki greckiej i rzymskiej:
jego zdaniem dążenie do natury poprzez ideał antyczny nie umniejsza praw
artysty do wyrażania w swym dziele własnych uczuć
29 Sam był mistrzem
Ulubieniec Diderota, Greuze (1725—1805), miał wszelkie dane, aby zostać
wielkim malarzem. Świadczy o tym jego uroczy obraz Dziewczynka z lalką (Ermitaż), malowany manierą Chardina. Lecz artysta ten padł ofiarą „comedie
larmoyante”, wzruszającej a uczuciowej sztuki teatralnej, jaka cieszyła się podówczas
powszechnym powodzeniem. Obrazy swoje budował jak sceniczne dekoracje,
często przypominają one nawet malarstwo historyczne, mimo iz ukazują
motywy wyłącznie rodzajowe. Dzieje twórczości Greuze’a wymownie dowodzą,
ze dobre i uczciwe zamiary same w sobie nie wystarczają do stworzenia wielkiej
sztuki. Greuze pragnął wzruszać widzów do łez, wywoływać w nich nienawiść
do występków i przychylność dla cnoty, a także miłość rodzinną. W takim właśnie
tonie utrzymane są jego idylle — Czytanie Biblii (1755), Wiejska narzeczona (1761) i scenki melodramatyczne — Syn ukarany lub Klątwa. Chardin oczami
malarza dostrzegał w ludziach moralność, podczas gdy Greuze narzucał swoim
postaciom pozy wymuszone a wzruszające, kazał im wyciągać ręce i wznosić
wzrok ku niebu i łączył je w efektowne grupy. W rezultacie przestał juz widzieć
świat prawdziwy, poddał się akademickim formułom i rozstawiał figury jak aktorów
w teatrze. Stąd wiele jego obrazów sprawia sztuczne wrażenie. Jego słynne,
sentymentalnie ckliwe i pieszczotliwie powabne dziewczęta wyglądają fałszywie.

Inne:

Komentowanie wyłączone.